Kontrakt małżeński Luciena Rinuy i Jeanne Bordeux, 26 sierpnia 1905, kancelaria Paillart we Flixecourt. 121 lat temu. Pierwszy dokument tego zbioru nie mówi o domu: mówi o ślubie, dwadzieścia lat wcześniej, dwieście kilometrów stąd.

Château du Bû

Siedmiu właścicieli, dwie egzekucje, jedna wojna

Nie wiemy jeszcze wszystkiego o tym domu.

To, co wiemy, wiemy ze zbioru stu czterdziestu ośmiu dokumentów — aktów, afiszów, listów notariuszy — który przekazała nam wdowa po poprzednim właścicielu, z daty wyrytej na kominku, z planu geodety sporządzonego w 1937 roku — i z pamięci człowieka, który pracuje tu od czterdziestu siedmiu lat.

Oto, co te źródła opowiadają. I, równie uczciwie, o czym wciąż milczą.

I

Dom przecięty na dwoje

Na afiszu z 1937 roku dom nosi dwie nazwy naraz: „le Château du Bû ou du Bel”. Afisz używa tej formuły bez zmian, nie rozstrzygając — wrócimy do tego.

Ma jednak jeszcze jedną osobliwość, bardziej konkretną, i tę da się sprawdzić na papierze: dom jest przecięty na dwoje.

Granica między gminami Orbois i Hottot-les-Bagues nie omija posiadłości: przecina ją — i przecina sam korpus mieszkalny.

Widać to już na katastrze napoleońskim z 1831 roku. W miejscu, gdzie zaczyna się zapis „Ch.au du Bus”, rysownik wykreślił długi budynek gospodarczy, a potem korpus główny — który granica przecina w połowie, tak że połowa budynku figuruje już tylko linią przerywaną.

Wiek później, w 1937 roku, geodeta przysięgły odpowiedzialny za sprzedaż powtarza ten sam przebieg na swoim planie, kreskami i krzyżykami. Nic się nie zmieniło.

Od blisko dwóch wieków śpi się więc w tym domu po jednej albo po drugiej stronie granicy administracyjnej — zależnie od zajmowanego pokoju.

Kataster napoleoński Orbois można obejrzeć w Archives départementales du Calvados.

Pomiar w skali 1/1000 geodety Avias: granica gminna przecina zakreskowany korpus główny Powiększ
Plan w skali 1/1000, 1937. Granica przechodzi przez środek budynku, a reguła zapisana jest obok: „Limite à 3m00 de l'axe de la haie de fusains” — granica w odległości 3m00 od osi żywopłotu z trzmieliny.
II

Kamienie są starsze niż dom

W sali bilardowej, na parterze, kamienny kominek zajmuje całą ścianę. Pośrodku nadproża, wyraźnie wyryta, data:

1636

Była tam, gdy przyjechaliśmy w 2014 roku, a przed nią stał bilard. Ani jedno, ani drugie nie pochodzi od nas.

Ta liczba stawia problem, którego nie rozwiązaliśmy. Fasada bowiem nie wygląda na rok 1636: dach mansardowy, regularne lukarny, klasyczny porządek — słownictwo innego stulecia.

To natomiast, co mówią dokumenty, daje się datować.

Kataster z 1831 roku pokazuje już dom w tym miejscu — a przed nim prostą drogę długości około trzystu metrów, biegnącą wzdłuż granicy dwóch gmin aż do drogi na Orbois. Nie wytycza się alei przed gospodarstwem. W 1831 roku dom miał już układ zamku.

Czego jeszcze nie było, to zadrzewionej alei, którą się dziś przyjeżdża: pojawia się na planie z 1937 roku, nie ma jej na planie z 1831. Została więc otwarta między jednym a drugim — stulecie odstępu.

W parku cedr jest dziś jednym z największych drzew posiadłości. Cedr himalajski dociera do Europy dopiero w 1822 roku i sadzi się go we francuskich parkach dopiero od lat 40. XIX wieku: to drzewo nie może być wcześniejsze. Na dawnej pocztówce jest już wysokie.

Ogłoszenie z 1926 roku mówi zresztą wprost, że dom jest „całkowicie odnowiony”.

Dom zatem dawny, ale przebudowany, powiększony, obsadzony na nowo i przerysowany — prawdopodobnie w drugiej połowie XIX wieku. Nie stworzony: przerobiony.

Dwa elementy fasady również pozostają bez wyjaśnienia. Pośrodku fasady, pod oknem pierwszego piętra, kamienny herb: dwa lwy zwrócone ku sobie podtrzymujące tarczę, zwieńczoną koroną. Drugi, nieco odmienny i lepiej zachowany, zajmuje symetryczne miejsce na fasadzie tylnej.

Otóż obie tarcze są puste. Żadnego godła, żadnej figury heraldycznej — nic prócz nagiej powierzchni. Pusty herb nie wskazuje żadnego rodu. I nie powtarzają się nigdzie indziej w domu: ani na kominku, ani na nadprożu, ani na zastawie. Nasz ostrożny odczyt: chodzi prawdopodobnie o ozdobę kamieniarza, umieszczoną podczas kampanii budowlanej, a nie o herb właściciela.

Nie przeszkodziło im to stać się naszym godłem. Dwa lwy z fasady są dziś logo domu.

Kamienny herb: dwa lwy zwrócone ku sobie podtrzymują pustą tarczę, zwieńczoną koroną Powiększ
Herb z fasady południowej. Tarcza jest pusta.
Logo Château du Bû: dwa lwy z herbu na fasadzie
Od kamienia do godła.

Są w tym domu cztery rzeczy, których nie potrafimy dowieść.

Data 1636 wyryta w kamieniu kominka. Dwie nieme tarcze herbowe, po jednej na każdej fasadzie, które nie noszą żadnej figury. Opowieść o pierwszym drewnianym zamku, gdzie indziej, który miał spłonąć. I nazwisko tych, którzy posiadali tę posiadłość przed 1925 rokiem.

Reszta jest zapisana na papierze, a papier jest tutaj.

To, co poprzedza, zrekonstruowaliśmy. Tego, co następuje, nie napisaliśmy: przeczytaliśmy to.

Sto czterdzieści osiem dokumentów wyszło z jednego kartonu — akty, afisze, listy wymieniane między notariuszami, inwentarz sporządzony po czyjejś śmierci. Obejmują dwadzieścia dwa lata, od 1925 do 1947 roku, i opowiadają ten dom lepiej, niż my byśmy potrafili.

Od tego miejsca usuwamy się w cień.

III

1925 — najstarszy akt, jaki mamy o tym domu

Nasze archiwa nie sięgają tak daleko jak dom.

Najstarszy dokument mówiący o tej posiadłości to akt sprzedaży przyjęty przez Maître Berthier, notariusza w Livry, w dniach 22 i 23 grudnia 1925 roku.

Tego dnia Lucien Rinuy kupuje posiadłość du Bû od pana Paula Gastona Marie de Brunville i jego żony, którzy mieszkali w tym domu.

Akt sprzedaży z 22 i 23 grudnia 1925, strona „origine de propriété”, pisana ręcznie Powiększ
Akt z 22–23 grudnia 1925 roku, strona „origine de propriété” — pochodzenie własności.

Przed rodziną de Brunville nie wiemy nic. Łańcuch właścicieli urywa się w tym miejscu i nie będziemy udawać, że sięga dalej.

IV

Dwanaście lat na sprzedaż domu

1925–1947

22 i 23 grudnia 1925 roku, przed Maître Berthier, notariuszem w Livry, Lucien Rinuy kupuje posiadłość du Bû.

Kupuje ją od pana Paula Gastona Marie de Brunville i jego żony, którzy mieszkali w tym domu. Cena wynosi czterysta tysięcy franków. Rinuy płaci sto osiemdziesiąt pięć tysięcy gotówką. Pozostałe dwieście piętnaście tysięcy franków będzie wymagalne 22 grudnia 1930 roku, z odsetkami siedmiu franków od stu rocznie, licząc od 1 lutego 1926 roku.

To wszystko, co mówi akt. Ale te dwie linijki zawierają już koniec tej historii: człowiek właśnie kupił dom, który będzie musiał spłacić za pięć lat, a nie ma na to środków.

Rękopiśmienny fragment aktu z 1925 roku: ustęp o nabyciu od państwa de Brunville Powiększ
Fragment aktu: „acquis par M. Rinuy […] de M. Paul Gaston Marie de Brunville” — nabyte przez p. Rinuy od p. de Brunville, i cena czterystu tysięcy franków.

Rinuy nie jest Normandczykiem. Jego rodzina pochodzi z departamentu Somme — Flixecourt, Vignacourt, Bouchon. Jego intercyza została przyjęta 26 sierpnia 1905 roku przez Maître Paillart, notariusza we Flixecourt. Urodził się we Flixecourt 4 września 1876 roku; jego żona, Berthe Bordeux, 5 lipca 1878 roku. Przybywają tutaj tuż przed pięćdziesiątką.

Pół roku po zakupie dom jest już na sprzedaż.

7 lipca 1926 roku afisz ogłasza sprzedaż trawy na skoszenie z czternastu hektarów, „w Orbois, château du Bû”, na wniosek „p. Rinuy, właściciela zamieszkałego w Orbois, château du Bû”. Mieszka tam. W tym samym roku Maître Berthier każe wydrukować prospekt: „Piękna Posiadłość w jednym kawałku, położona w Orbois, w pobliżu Villers-Bocage, obejmująca około 40 hektarów.” Opisuje przedsionek i jego kamienne schody z kutą poręczą, gabinet, salę bilardową, salon, piękną normandzką jadalnię, kredens, kuchnię, pralnię, mleczarnię; siedem pokoi na pierwszym piętrze, sześć poddaszy na drugim, w tym dwa z paleniskiem; stajnię na osiem koni, ogrzewaną szklarnię, piękną prasę, dziedziniec honorowy w stylu francuskim, ogród warzywny otoczony murem, park o powierzchni czterech i pół hektara obsadzony pięknymi jodłami. Dodaje jedno zdanie: „Ten dom jest całkowicie odnowiony.”

Drukowane obwieszczenie sprzedaży z wolnej ręki, kancelaria Me Berthier, 1926, oderwany prawy górny róg Powiększ
Prospekt wydrukowany przez Maître Berthier, 1926. „Cette maison est entièrement à neuf.” — Ten dom jest całkowicie odnowiony.

Objęcie w posiadanie: 25 grudnia 1926 roku.

W tym roku byli dwaj nabywcy. Żaden z nich nie kupił.

Pierwszym był pan Edouard Alfred Fouqué, architekt, wraz z małżonką, zamieszkali w Paryżu, rue du Rendez-Vous numer 76. Akt sprzedaży przygotowano, spisano, odczytano. Nosi w ostatnim wierszu: „L'an mil neuf cent vingt-six” — roku tysiąc dziewięćset dwudziestego szóstego. Dzień pozostał niewypełniony. Akt nie jest podpisany.

Drugim był pan Maurice-Julien Aubertel i pani Marie-Clémence, jego małżonka, zamieszkali wspólnie w Étrochey, w Côte-d'Or. Dla nich sporządzono nie sprzedaż, lecz przyrzeczenie: na drukowanym formularzu przekreślono słowa „a vendu” — „sprzedał” — i dopisano ręcznie, że pan Rinuy przyznaje im „prawo nabycia […] do piętnastego grudnia bieżącego roku tysiąc dziewięćset dwudziestego szóstego, o godzinie dziewiętnastej”.

Godzina dziewiętnasta. Notariusz określił godzinę.

W następnym roku Aubertelowie wrócili. Tym razem sporządzono sprzedaż w należytej formie, za sześćset dwadzieścia pięć tysięcy franków, do powtórzenia przed Maître Berthier. Kończy się tak: „Fait double à Livry — L'an mil neuf cent vingt-sept — Le ____ ”. Dzień po raz drugi pozostał niewypełniony.

Drukowany formularz, na którym „a vendu” przekreślono i zastąpiono ręcznie prawem nabycia Powiększ
Przyrzeczenie Aubertel: „a vendu” przekreślone, a odręcznie „la faculté d'acquérir […] à dix-neuf heures” — prawo nabycia […] o godzinie dziewiętnastej.

Potem ceny rosną i nikt nie przychodzi.

30 września 1929 roku paryski pośrednik, François Loonen, 7 rue d'Artois, pisze do Maître Berthier, że ma klienta, pana de Jacquelin, i proponuje siedemset trzydzieści pięć tysięcy franków, prowizja pięć procent.

22 grudnia 1930 roku dwieście piętnaście tysięcy franków staje się wymagalne.

Trzy tygodnie później, 13 stycznia 1931 roku, wychodzi list do Paryża, do pożyczkodawcy z 24 rue de Richelieu. Prosi o pożyczkę dwustu trzydziestu tysięcy albo dwustu pięćdziesięciu pięciu tysięcy franków, zabezpieczoną hipoteką pierwszego stopnia na czterdziestu hektarach, na siedem przecinek piętnaście procent. Zawiera to zdanie:

„Właściciel odrzucił w tych dniach, w mojej obecności, 590.000 frs. ceny, którą mu oferowano za kupno tej posiadłości.”

Pięćset dziewięćdziesiąt tysięcy franków. Odrzucone.

List maszynopisowy z 13 stycznia 1931 roku skierowany do paryskiego pożyczkodawcy Powiększ
List z 13 stycznia 1931 roku: „Le propriétaire a refusé […] 590.000 frs.” — Właściciel odrzucił.

Nie siedział z założonymi rękami.

W maju 1931 roku otwiera na nowo kamieniołom — piasek morski, żwir i otoczaki, warstwa otoczaków grubości od czterech i pół do pięciu i pół metra, miejscami do sześciu. W 1932 roku bierze go w zarząd bezpośredni. Sprzedaje metr sześcienny po dwadzieścia pięć franków osobom prywatnym, po dwadzieścia przedsiębiorcom; jego klientami są murarze, służba dróg gminnych, sąsiednie gminy kantonów Caumont i Balleroy, które co roku w styczniu i lutym rozstrzygają przetargi. Wydobycie odbywa się ręcznie, przez akordantów. Droga długości pięciuset metrów prowadzi do drogi departamentalnej; jeżdżą po niej ciężarówki o ładowności ośmiu metrów sześciennych.

Tymczasem dom nadal jest na sprzedaż. Żąda się pięciuset tysięcy, potem sześciuset tysięcy. Prospekt proponuje podzielić go: „Za całość posiadłości 650.000 / Za 23 hektary 370.000 / Za 35 hekt. 580.000”. Roczny dochód szacuje się na „około 42.000”.

14 maja 1936 roku Rinuy sam pisze i podpisuje instrukcję:

„Niżej podpisany zleca M° Gardin, notariuszowi w Livry, przeprowadzenie ogłoszeń w sprawie sprzedaży z wolnej ręki jego posiadłości położonej w Orbois, zwanej Le Château du Bû, obejmującej około 35 ha, oraz jego czynnego kamieniołomu o powierzchni około 5 ha, w następujących gazetach: 1° Bonhomme Normand 2° Ouest-Éclair 3° Journal de Rouen 4° Journal de Bayeux 5° Courrier du Bessin 6° i Journal d'Aunay 7° Progrès Agricole.”

Siedem gazet. Ogłoszenie ukazuje się w L'Ouest-Éclair z 17 maja — trzy dni później.

Wycinek z L'Ouest-Éclair z 17 maja 1936, ogłoszenie zakreślone niebieskim atramentem Powiększ
Ogłoszenie, które ukazało się w L'Ouest-Éclair 17 maja 1936 roku — trzy dni po instrukcji.
Odręczna i podpisana instrukcja z 14 maja 1936 roku, wymieniająca siedem gazet Powiększ
Instrukcja, którą Rinuy pisze i podpisuje własnoręcznie, 14 maja 1936 roku. Siedem gazet.

1 sierpnia 1936 roku komornik sporządza protokół zajęcia.

Zimę 1936-1937 czyta się w trzech listach.

W pierwszym Rinuy pisze do strony egzekwującej, że wpłaci „trzynastego lutego, a najpóźniej 20 lutego bieżącego roku” sumę dwustu siedemdziesięciu pięciu tysięcy franków, i prosi o wstrzymanie postępowania oraz uchylenie zajęć.

W drugim, z 24 stycznia, odpowiada się wierzycielowi: nie ma żadnego powodu, by zawieszać postępowanie przed otrzymaniem środków; widziano się z Maître Dillaye dzień wcześniej i poproszono go, by prowadził ogłoszenia i postępowanie aż do sprzedaży; dodaje się przy tym, że nie należy dać się zastraszyć listem dłużnika, „który jest być może tylko manewrem na zwłokę”.

Licytacja zostaje utrzymana. Odbędzie się 19 marca 1937 roku o godzinie trzynastej trzydzieści, na posiedzeniu licytacyjnym Trybunału cywilnego w Bayeux. Afisz jest wydrukowany. Cenę wywoławczą pierwszej części ustalono na dwieście dwadzieścia tysięcy franków.

Duży drukowany afisz zapowiadający licytację z 19 marca 1937 roku Powiększ
Afisz licytacji z 19 marca 1937 roku. „Domaine du Château du Bû ou du Bel”.

Tego dnia dom nie zostaje przybity.

Co się wydarzyło, czyta się w trzecim liście, napisanym 5 listopada tego samego roku przez Édouarda Gouesmela, doradcę prawnego w Vire, do Maître Bozec, notariusza w Tilly-sur-Seulles. Dziękuje koledze po fachu za lojalną pomoc udzieloną „przy rozliczeniu Rinuy” i pisze:

„[…] zdawał się już nie pamiętać, że to, co tego samego dnia, w ostatniej chwili, uratował od katastrofy, zawdzięczał mnie.”

Uratowane, tego samego dnia, w ostatniej chwili.

Potrzeba było pieniędzy. Dokument upoważnia Maître Gardin do użycia trzystu tysięcy franków, kwoty pożyczki udzielonej przez pana Richarda, na spłatę wierzycieli hipotecznych i wstrzymanie egzekucji. 19 marca państwo Rinuy podpisują pełnomocnictwo. Tego samego dnia sporządzona zostaje przedwstępna umowa sprzedaży, której oryginał notariusz zatrzymuje w depozycie.

Wiadomo teraz, komu ta umowa przynosiła korzyść.

8 kwietnia 1937 roku Gouesmel pisze do Maître Gardin. Na marginesie przedmiot sprawy: „Nabycie posiadłości — Najem lub sprzedaż du Bû”.

„[…] w porozumieniu z p. Picardem, który wprowadził mnie do sprawy jako dostarczyciela funduszy, zostało formalnie ustalone, że żadne pertraktacje, najem ani sprzedaż nie nastąpią bez mojej zgody, skoro w istocie jestem obecnie rzeczywistym właścicielem posiadłości du Bû; wyda się to Panu, jestem przekonany, zbyt oczywiste, by o tym dyskutować.”

Następnie:

„Z drugiej strony byłem wczoraj w Orbois, aby upewnić się co do faktu, który interesuje mnie w najwyższym stopniu, to jest ubezpieczenia „od ognia” nieruchomości, gdyż ten szczegół ma w tej sprawie rzeczywiste znaczenie. Pani Rinuy zechciała mi przekazać polisę wykupioną przez jej męża w Compagnie d'Assurance Générale, p. Pierre-Geffroy, agent generalny ubezpieczeń w Bayeux, której składka była wymagalna z dniem 28 lutego bieżącego roku; usilnie zaleciłem pani Rinuy, aby jej mąż zapłacił ją w terminie, lecz jakąż ufność mogę pokładać w słowie mojego sprzedawcy — zna go Pan zapewne lepiej niż ja — dlatego nie nalegam dalej.”

I wreszcie, w ostatnim wierszu:

„[…] proszę o możliwie najszybsze przesłanie mi jednego z egzemplarzy sprzedaży Rinuy, która została mi przyznana.”

Sprzedaż Rinuy, która została mi przyznana. Człowiek, który wyłożył pieniądze, stał się nabywcą.

Był, wedle swojego papieru firmowego, „Dyrektorem szczególnym” francuskich towarzystw ubezpieczeniowych — Życie, Ogień, Wypadki, Kradzież, Śmiertelność bydła i koni — a także doradcą prawnym oraz pożyczkodawcą pod zastaw papierów i hipotek. Pierwszą rzeczą, jaką zrobił po nabyciu zamku, było sprawdzenie, czy jest ubezpieczony od ognia.

List na papierze firmowym Édouarda Gouesmela, 8 kwietnia 1937, z adnotacją „Personnelle et confidentielle” Powiększ
List Gouesmela z 8 kwietnia 1937 roku. Nagłówek podaje jego zawód; treść mówi „le réel propriétaire” — rzeczywisty właściciel.

Wiosną 1937 roku wydzierżawia się pastwiska na hektary. List z 12 kwietnia podaje rachunek: herbage du Bû, dwanaście hektarów, wydzierżawione do 1 lutego następnego roku za osiem tysięcy franków; pastwiska przy alei, pięć hektarów, za dwa tysiące siedemset pięćdziesiąt. Czternaście hektarów pozostaje do wydzierżawienia. „Kilku chętnych ma przyjechać obejrzeć posiadłość w środę.” W tym samym roku zawarta zostaje umowa dzierżawy przed Maître René Gardin, w Livry: „Przez p. i panią Rinuy — na rzecz p. Massona”.

Potem posiadłość zostaje sprzedana. Dowiadujemy się o tym dwa lata później, z listu, który o niej nie mówi.

17 sierpnia 1939 roku Maître Roger Gallais, notariusz w Vassy, pisze do Maître Levêque, notariusza w Villers-Bocage:

„Czytając Bonhomme Normand zauważy Pan być może ogłoszenie dotyczące Château du Bel w Orbois. Ta posiadłość należy do doktora Blachera z Vire, który jest moim bliskim przyjacielem. […] Cena, jakiej żąda za całość, wynosi 350.000 franków.”

A na następnej stronie:

„Równocześnie z Panem piszę do Maître Gardin, notariusza w Livry, który sprzedał posiadłość doktorowi Blacherowi.”

Doktor chciał skorzystać z tego, że zamki, długo zaniedbywane, znów były w regionie poszukiwane przez ludzi z Północy i ze Wschodu.

Trzysta pięćdziesiąt tysięcy franków. Czternaście lat wcześniej ten sam dom wart był czterysta tysięcy; osiem lat wcześniej oferowano zań pięćset dziewięćdziesiąt tysięcy i odrzucono.

List jest z 17 sierpnia 1939 roku. Wojnę wypowiedziano 3 września.

List maszynopisowy Me Rogera Gallais, notariusza w Vassy, 17 sierpnia 1939 roku Powiększ
List Gallais z 17 sierpnia 1939 roku: „le Docteur Blacher de Vire” — doktor Blacher z Vire. Wojnę wypowiedziano siedemnaście dni później.

Pozostaje do powiedzenia jeszcze jedna rzecz, i to najdziwniejsza.

Lucien Rinuy stracił dom w 1937 roku. Nie wyjechał.

Papier spadkowy, spisany w Orbois, zaczyna się tak: „Monsieur Rinuy est † à Orbois le 10 Mai 1947” — pan Rinuy zmarł w Orbois 10 maja 1947 roku. Umarł tutaj, dziesięć lat później. Zostawiał wdowę i dwoje dzieci: Henriego Maxime'a Luciena Palmyre'a Josepha Rinuy, urodzonego 18 marca 1909 roku w Bouchon w departamencie Somme, z zawodu kamieniarza kamieniołomowego, i Henriette Madeleine Emeline Lucienne Rinuy, urodzoną 7 sierpnia 1912 roku, niezamężną.

Inwentarz tego, co zostawiał, mieści się na jednej stronie. Zaczyna się tym wierszem:

„Umeblowanie wnętrz dotknięte szkodą, lecz ubezpieczone w towarzystwie Assurances Générales, Paris 87 rue de Richelieu, polisa nr 3.171.871, agencja Bayeux, z datą 1/10/46”

Dotknięte szkodą. Słowo, którego używano na to, co zniszczyła wojna.

Dalej następują: drewno opałowe, sprzęt rolniczy, inwentarz żywy, plony. I to zdanie: „pozostają 3 krowy mleczne, 1 cielę 18-miesięczne, 1 koń sprzedany po zgonie […] na rzeź”.

A w piątej pozycji, pod przekreślonym jedną kreską słowem Bâtiments — budynki: „Posiadłość w Orbois — pozostaje już tylko kamieniołom”.

Kupił czterdzieści hektarów i dom, mając czterdzieści dziewięć lat. Umarł w wieku siedemdziesięciu lat, w tej samej gminie, z trzema krowami i dołem po piasku.

Pierwsza strona spisu inwentarza po zmarłym z 1947 roku, pisana ręcznie na papierze w kratkę Powiększ
Inwentarz z 1947 roku, pierwsza pozycja: „Mobilier d'intérieur sinistré” — wyposażenie wnętrz, zniszczone przez wojnę.
V

1937 — żółty afisz

Jedenaście lat. Tyle tylko dzieli ogłoszenie z Bożego Narodzenia 1926 roku od następnego afisza.

Jest duży, wydrukowany na czarno na żółtym papierze przez Courrier du Bessin, a jego pierwsze słowo brzmi VENTE. Poniżej, mniejszą czcionką: sur conversion de saisie immobilière RINUY.

Piątek 19 marca 1937 roku, godzina trzynasta trzydzieści punktualnie, sala licytacyjna Trybunału cywilnego w Bayeux, rue de la Chaîne. Egzekucji podlegają Hippolyte-Hyacinthe-Célestin Rinuy i Lucien-Hippolyte-Hyacinthe-Célestin Rinuy wraz z Berthe-Jeanne-Hélyacine Bordeux, jego małżonką, zamieszkali wspólnie w Orbois. Egzekucję prowadzą Eugène Besnard, właściciel w Caumont-l'Éventé, i Jacques-Désiré Lepoultier, właściciel w Livry.

Tym razem afisz drukuje nazwę: „Domaine du Château du Bû ou du Bel”.

Drugi człon pojawia się tylko dwa razy we wszystkim, co posiadamy — na tym afiszu i w liście notariusza z 1939 roku. Wszędzie indziej, przez cały wiek, jest du Bû — albo du Bus, w pisowni katastru. W 1936 roku sam właściciel, pisząc własnoręcznie instrukcje ogłoszeniowe dla swojego notariusza, nazywa swoją posiadłość „Le Château du Bû”.

Zachowujemy więc du Bû, a du Bel odnotowujemy jako to, czym jest: rzadki wariant, dwukrotnie poświadczony, którego pochodzenia nie znamy.

Pierwsza część opisuje dom — kuchnia, kredens, jadalnia, przedsionek, duża jadalnia, gabinet i salon; siedem pokoi na piętrze; poddasza i strychy na drugim. Następnie budynki przed zamkiem i za nim, wielki dziedziniec, ogród.

I pośrodku wyliczenia zdanie, które otwiera drzwi: na pastwisku zwanym herbage du Bû stoi duży kamienny budynek kryty łupkiem, „zwany dawnym Château du Bû”, a na parterze wielka piwnica, w której znajduje się ancien pressoir à tour.

Dawny zamek. W 1937 roku odróżniano więc już dom od jego przodka.

Całość tworzy jeden zwarty obszar 35 hektarów 60 arów 60 centiarów według katastru — ale 31 hektarów 45 arów 61 centiarów według tytułów własności. Obie liczby figurują na afiszu, jedna pod drugą, i nikt nie próbuje ich pogodzić.

Cena wywoławcza pierwszej części: 220 000 franków. Druga część, kawałek ziemi i czynny kamieniołom zwany „Le Champ Baucher”: 30 000 franków.

Na potrzeby tej sprzedaży geodeta przysięgły E. Avias, place Saint-Sauveur w Caen, sporządza dwa plany: oznaczenie katastralne w skali 1/2500 i plan części zmierzonej w skali 1/1000, na którym rozróżnia się korpus mieszkalny, dwa budynki, które go obejmują — jeden z przodu, drugi z tyłu —, ogrodzenia, żywopłoty z trzmieliny — i staw.

Na tym planie granica gminna nie biegnie wzdłuż domu: przecina go. Korpus mieszkalny jest przecięty na dwoje, a geodeta zapisał obok regułę, która wyznacza tę linię — „Limite à 3m00 de l'axe de la haie de fusains”: granica w odległości 3m00 od osi żywopłotu z trzmieliny. Dwie gminy rozdzielone żywopłotem z krzewów.

Zobacz dokumenty szczegółowo: Archiwa domu →
VI

1944

Siedem lat po żółtym afiszu wojna dociera do bocage.

Co możemy powiedzieć bez zastrzeżeń: o ten odcinek toczyły się gwałtowne walki latem 1944 roku, a dom nosi tego ślady. Fotografie przechowywane w sali historycznej posiadłości pokazują korpus mieszkalny z zawalonym dachem, skrzydło zredukowane do murów, rozerwany narożnik zamku, kamienie i blachę w zawalonym pomieszczeniu.

Na jednej z nich, pośród gruzów, schody z kutego żelaza wciąż stoją — te same, które notariusz w 1926 roku opisywał, jedenaście lat wcześniej, w pierwszym wierszu swojego ogłoszenia.

Korpus mieszkalny, zawalony dach
Korpus mieszkalny, zawalony dach
Skrzydło zredukowane do murów
Skrzydło zredukowane do murów
Rozerwany narożnik zamku
Rozerwany narożnik zamku
Schody z kutego żelaza, które ustały
Schody z kutego żelaza, które ustały
Schody zarośnięte bluszczem
Schody zarośnięte bluszczem
Kamienie i blacha w zawalonej sali
Kamienie i blacha w zawalonej sali
Rozerwana fasada, okiennice wciąż na miejscu
Rozerwana fasada, okiennice wciąż na miejscu
Zamek bez dachu, widziany z łąki
Zamek bez dachu, widziany z łąki

Do fotografii dołącza się teraz jedna linijka pisma.

W inwentarzu sporządzonym po śmierci Luciena Rinuy, w 1947 roku, pierwsza pozycja zaczyna się tak: „Umeblowanie wnętrz dotknięte szkodą, lecz ubezpieczone w towarzystwie Assurances Générales, Paris 87 rue de Richelieu, polisa nr 3.171.871, agencja Bayeux, z datą 1/10/46”.

Dotknięte szkodą. Tego słowa używano na to, co zniszczyła wojna. Zapisane jest odręcznie, na liście dóbr, dziesięć lat po tym, jak ten człowiek stracił dom — a nie opuścił Orbois.

Co możemy powiedzieć ostrożnie: dom był zajęty przez armię niemiecką, jego położenie w bocage nadawało się bowiem do obserwacji i zakwaterowania oficerów.

Czego jeszcze nie możemy powiedzieć i czego nie powiemy, dopóki archiwa tego nie ustalą: jaka dokładnie jednostka, w jakich datach i do jakiego konkretnie użytku. W regionie krążą opowieści. Opowieść nie jest dowodem. Poszukiwania trwają — w archiwach wojskowych, na lotniczych zdjęciach rozpoznawczych i w aktach szkód wojennych departamentu Calvados.

Jeden przedmiot wreszcie przetrwał to wszystko i jest tutaj: ciężarówka armii amerykańskiej z drugiej wojny światowej. Poprzedni właściciel trzymał ją tutaj. Oddaliśmy ją do warsztatu, a gdy została doprowadzona do stanu używalności, sami przyprowadziliśmy ją z powrotem drogą.

Trwające dochodzenie: 1944 →
VII

Nazwa, kamień, woda

Wokół tego domu niemal wszystkie miejsca noszą nazwę od kamienia.

Akt z 1925 roku wylicza działki jedna po drugiej. Czyta się tam, pełnymi słowami: Bois-du-Grand-Callouet, Le Grand-Callouet, Le Petit-Callouet, Bois-du-Petit-Callouet. Cztery działki, to samo słowo: caillou, kamyk. Duży zagajnik Petit-Callouet mierzył dwa hektary siedemdziesiąt osiem arów sześćdziesiąt sześć centiarów.

Te nazwy nie pochodzą od właścicieli, których znamy. Były już wpisane do katastru, gdy przybył Rinuy, i zapewne o wiele wcześniej. Nie opisują własności: opisują grunt.

W lesie Petit-Callouet, pięćset metrów na północny zachód od domu, jest zagłębienie. Teren opada łagodnie i w pewnym miejscu otwiera się ścianą wysoką na jakieś dwadzieścia metrów, naruszoną z boku. To nie jest przypadek rzeźby terenu: to pustka pozostawiona przez to, co stąd wywieziono. Dziś zagajnik odzyskał wszystko, a dziki są tam u siebie.

[Stopień: obserwacja obecnego właściciela. Żaden dokument z zasobu nie wspomina o tym kamieniołomie — ten z aktów jest inny, w Hottot-les-Bagues, gdzie wydobywano piasek morski, żwir i otoczaki.]

Na północ od domu staw i towarzyszący mu mały ciek również noszą nazwę: Le Doux Cailloux. Po normandzku douet to strumień — a ściślej to miejsce strumienia, gdzie pierze się bieliznę. Jest Douit w Burcy i Douet w Canteloup, o kilka mil stąd.

[Stopień: hipoteza. Dawną pisownię trzeba jeszcze sprawdzić na katastrze z 1831 roku.]

A w północno-zachodnim narożniku dużego pastwiska geodeta z 1937 roku narysował mały zaokrąglony kształt, wymierzony — trzydzieści pięć metrów, piętnaście metrów — bez kreskowania. To nie budynek. To źródło. Płynie nadal, przez cały rok.

Wreszcie, pod drzewem, blisko wejścia do domu, znajduje się kamienny krąg o średnicy około czterech metrów. Sadzi się w nim kwiaty.

Zbudowany jest z sześciu bloków granitu, wygiętych, ciosanych według szablonu — sześć razy po sześćdziesiąt stopni. Granit nie jest tutejszym kamieniem: tutaj jest wapień. Ale kamienne koło obracające się godzinami ściera wapień, a nie ściera granitu. Ten krąg nie został znaleziony: został zamówiony.

To tour prasy do cydru. Koń chodził wokół, koło młyńskie toczyło się w środku, a jabłka miażdżyły się pod kołem.

Nie jest na swoim miejscu. Żaden koń nie mógłby tu krążyć: budynek zbyt blisko, trawnik zbyt blisko. A sześć bloków granitu tej wielkości waży razem kilka ton — nie przenosi się ich przypadkiem. Trzeba było maszyny i kogoś, kto uznał, że ten właśnie kamień wart jest ocalenia.

Tylko jeden z naszych dokumentów wymienia prasę określoną jako pressoir à tour: afisz z 1937 roku, który umieszcza ją w piwnicy budynku nazywanego „dawnym Château du Bû”. Prospekt z 1926 roku wymienia zaś wśród zabudowań gospodarczych „piękną prasę w doskonałym stanie”, nie mówiąc, jakiego jest kształtu.

Jeśli to ta pierwsza — a jest jedyną z dwóch, o której dokument mówi, że była pressoir à tour — to ten krąg jest wszystkim, co pozostało z owego zniknionego domu, którego nie znamy nawet położenia.

I sadzi się w nim kwiaty.

Wszystkie te nazwy są starsze od nas. Jest jednak jedna, która pochodzi z dzisiaj.

Zadrzewiona aleja prowadząca do bramy nie miała nazwy. Obecny właściciel nadał jej ją w 2019 roku, w roku, w którym dom zaczął przyjmować gości: Le Bû — nazwa posiadłości, oddana drodze, która do niej prowadzi. To nie jest znalezisko archiwalne. To nazwa z 2019 roku, i za sto lat ktoś przeczyta ją na mapie i będzie się zastanawiał, skąd pochodzi.

Pierścień z wygiętych bloków granitu ułożony na ziemi pod drzewem, wypełniony ziemią i obsadzony krzewami Powiększ
Kamienny krąg, dziś obsadzony kwiatami. Sześć złożonych bloków granitu, około czterech metrów średnicy.

Tutaj papiery się kończą.

Ostatni dokument tego zasobu nosi datę 1947. Po nim nic więcej: ani aktu, ani listu, ani afisza. Mija trzydzieści lat, których nie możemy przeczytać.

Zabieramy więc głos z powrotem — aby powiedzieć przede wszystkim, czego nie wiemy.

VIII

1970 — Bernard Helleboid

Bernard Helleboid (1936–2014) był notariuszem. Kupił ten dom — w 1970 roku, jak się tu mówi. Nie mamy jeszcze na to pisemnego dowodu: tablica w posiadłości podaje jego daty, 1936–2014, ale żaden akt z naszego zasobu nie nosi daty jego zakupu. Dominique, który go znał, umieszcza sprzedaż w 1970 roku. Odnotowujemy to jako to, czym jest: data z pamięci, nie z dokumentu.

Bernard Helleboid podniósł dach, wzmocnił mury, odnowił fasady, odbudował zabudowania gospodarcze. To, co wojna otworzyła, on zamknął. Architektura, którą odkrywa się dziś, przekroczywszy bramę, jest w dużej mierze wynikiem jego prac.

Zachował także papiery — i zgromadził ich znacznie więcej, niż otrzymuje właściciel.

Ten zasób nie jest pudełkiem osoby prywatnej. Znajdują się w nim listy wymieniane między notariuszami, formularze sprzedaży, w których miejsce nabywcy pozostało puste, kilka egzemplarzy tego samego afisza, plany geodety oraz teczki drukowane z nazwami kancelarii Maître Berthier, Maître Gardin, Maître Rault. To akta kancelarii, te, które Livry prowadziło pod nazwą sprawy.

Bernard Helleboid był notariuszem. Jest prawdopodobne, że mógł uzyskać od swoich kolegów po fachu pisaną historię domu, który właśnie kupił. Temu zawodowemu zwyczajowi ta opowieść zawdzięcza swoje istnienie.

Papierów nie znaleźliśmy na strychu: jego wdowa nam je przekazała, osobno, w chwili sprzedaży.

Dominique, który pracuje tu od siedemnastego roku życia, znał go i pracuje w posiadłości do dziś.

Ciosy kamienne ułożone w stos, gotowe do podniesienia murów
Ciosy kamienne ułożone w stos, gotowe do podniesienia murów
Dach przerobiony, dźwig jeszcze na miejscu
Dach przerobiony, dźwig jeszcze na miejscu
Jedno skrzydło pod blachą, drugie już pokryte dachówką
Jedno skrzydło pod blachą, drugie już pokryte dachówką
Dach ukończony, mury jeszcze nagie
Dach ukończony, mury jeszcze nagie

Prace odbudowy. Te zdjęcia nie noszą daty: nie potrafimy powiedzieć, z której kampanii pochodzą.

IX

2014

W 2014 roku posiadłość kupuje JUDVI, francuska spółka utworzona w tym celu. JUDVI należy do JenniferSoft, koreańskiej firmy programistycznej założonej przez Wonyoung Lee — dla wszystkich tutaj po prostu Andy.

Bilard był w sali bilardowej. Kominek z 1636 roku był przy swojej ścianie. A papiery przekazano nam osobno, z rąk wdowy po poprzednim właścicielu. Nic z tego nie przyjechało z nami. Odziedziczyliśmy to w najbardziej dosłownym sensie.

Od 2019 roku dom przyjmuje gości. Podróżnych francuskich i zagranicznych, rodziny, seminaria, spotkania wyjazdowe, imprezy prywatne.

Bilard zaś jest rozebrany i odstawiony. Czeka na swoją kolej.

Posiadłość z lotu ptaka: zamek, stawy i łąki Powiększ
X

Czego jeszcze szukamy

Ta strona jest niekompletna i wolimy to powiedzieć, niż ukryć. Oto, dokładnie, luki.

Kiedy zbudowano ten dom?

Nie wiemy. Data 1636 znajduje się na kominku, który być może pochodzi skądinąd; fasada mówi o innym stuleciu; ogłoszenie z 1926 roku mówi „całkowicie odnowiony”. To, co możemy dziś powiedzieć: jest wcześniejszy niż 1831 i został gruntownie przebudowany przed 1926 rokiem. Między jednym a drugim — nie wiemy.

Gdzie stał drewniany zamek i kiedy spłonął?

Dominique, który dba o tę posiadłość od siedemnastego roku życia, przechowuje od swoich starszych następującą opowieść: pierwszy zamek stał kilkaset metrów stąd, był drewniany i spłonął doszczętnie. Odbudowano go wówczas w obecnym miejscu — sprowadzając kamień i elementy architektoniczne ze starego zamku rozebranego w okolicach Paryża.

Jeśli ta opowieść jest prawdziwa, tłumaczy kominek: data 1636 nie datowałaby tego domu, lecz dom, z którego przyszedł kamień. Wiek kamieni i wiek budynku byłyby dwiema różnymi rzeczami.

Podajemy ją za to, czym jest: tradycja ustna, niesprawdzona. Nie mamy ani daty pożaru, ani nazwy rozebranego paryskiego zamku, ani dokumentu, który potwierdzałby transport. Szukamy wszystkich trzech.

Z którego zamku w okolicach Paryża pochodzą kamienie?

Jeśli tradycja mówi prawdę, jakiś zamek został rozebrany i przewieziony aż tutaj. Nie mamy jego nazwy. Przejrzeliśmy od tego czasu cały zasób — sto czterdzieści osiem dokumentów, od 1905 do 1947 roku. Nazwy tam nie ma.

Co się stało z doktorem Blacherem?

19 marca 1937 roku dom nie został przybity. Został uratowany tego samego dnia — pożyczka, pełnomocnictwo podpisane przez Rinuyów, przedwstępna umowa sprzedaży złożona u notariusza — a następnie sprzedany Édouardowi Gouesmelowi, doradcy prawnemu w Vire, który pisał trzy tygodnie później: „jestem obecnie rzeczywistym właścicielem posiadłości du Bû”. Przeszedł potem na doktora Blachera z Vire. W sierpniu 1939 roku doktor wystawiał go ponownie na sprzedaż za trzysta pięćdziesiąt tysięcy franków. Wojnę wypowiedziano trzy tygodnie później. Nie wiemy, co się z nim stało, a Vire zostało niemal całkowicie zniszczone w czerwcu 1944 roku.

A między 1939 a 1970 rokiem?

Luka zamknęła się z jednej strony. Znamy teraz właścicieli od 1925 do 1939 roku: de Brunville, potem Rinuy, potem Gouesmel, potem doktor Blacher. Brakuje trzydziestu następnych lat — lat wojny, odbudowy i człowieka, po którym mamy tylko wymowę nazwiska, nie pisownię. Teczka kancelaryjna z jedynym zapisem „1962”, na nazwisko Maître Georges Rault, notariusz w Cahagnes, znajduje się w naszych papierach. Jest pusta. Szukamy tego, co zawierała.

Co dokładnie wydarzyło się tutaj w 1944 roku?

Zobacz stronę poświęconą dochodzeniu.

Kiedy Bernard Helleboid kupił ten dom?

Nie mamy aktu. Jedyna data, jaką mamy, pochodzi z pamięci Dominique'a. A czy między doktorem Blacherem a nim był jeszcze jeden właściciel, którego nie znamy? Teczka kancelaryjna z 1962 roku, na nazwisko Maître Rault, w Cahagnes, pozostawia to pytanie otwarte.

Stara pocztówka: „Orbois, le Château du Bû”, zamek nietknięty Powiększ
Dawna pocztówka, bez daty.

Jeśli coś Państwo wiedzą

Pocztówka, fotografia rodzinna, wspomnienie dziadków, wzmianka w akcie: jeśli posiadają Państwo dokument dotyczący tego domu, Orbois lub Hottot-les-Bagues, chętnie go poznamy.

Chronologia

◆ ustalone dokumentem · ○ tradycja ustna, w trakcie weryfikacji

  1. ? Pierwszy drewniany zamek, kilkaset metrów stąd — zniszczony przez ogień. Tradycja ustna, bez daty.
  2. 1636 Data wyryta na kominku w sali bilardowej. Pochodzenie kamienia nieustalone.
  3. 1831 Kataster napoleoński podaje „Ch.au du Bus” — granica gminna przecina już korpus mieszkalny. Prosta droga długości około 300 m biegnie przed fasadą.
  4. 1925 22–23 grudnia — Lucien Rinuy kupuje posiadłość od rodziny de Brunville. 400 000 franków, z czego 215 000 płatne 22 grudnia 1930 roku.
  5. 1926 Sprzedaż z wolnej ręki: „piękna posiadłość w jednym kawałku”, 40 hektarów. Dwóch nabywców, żadnej sprzedaży. Objęcie w posiadanie zapowiedziane na 25 grudnia.
  6. 1931 13 stycznia — właściciel odrzuca ofertę 590 000 franków.
  7. 1936 14 maja — sam zleca publikację sprzedaży w siedmiu gazetach. · 1 sierpnia — zajęcie.
  8. 1937 19 marca — licytacja egzekucyjna w Trybunale w Bayeux. Dom nie zostaje przybity: zostaje uratowany tego samego dnia, a następnie sprzedany Édouardowi Gouesmelowi z Vire, który odstępuje go doktorowi Blacherowi.
  9. 1939 17 sierpnia — doktor Blacher ponownie wystawia posiadłość na sprzedaż: 350 000 franków.
  10. 1944 Bitwa o Normandię. Dom zostaje zajęty, a następnie poważnie uszkodzony.
  11. 1947 10 maja — Lucien Rinuy umiera w Orbois, dziesięć lat po utracie domu.
  12. 1970 Bernard Helleboid, notariusz, kupuje posiadłość i podnosi ją z ruiny. Data z pamięci, dotąd nieustalona aktem.
  13. 2014 JUDVI, spółka założona przez Andy Lee, kupuje posiadłość.
  14. 2019 Zamek otwiera się dla podróżnych.